Muzyka

sobota, 22 lutego 2014

Rozdział XLI ~ To początek czegoś wielkiego

*Następnego dnia, wieczorem*

Violetta
- No Violu, powiedz mi - wciąż próbował mnie przekonać Diego.
- Nie, bo nie będziesz miał niespodzianki - zaśmiałam się.
- To ja nie chcę mieć niespodzianki.
- Co z tego że ty nie chcesz ? - znów się zaśmiałam - Oj nie przesadzaj niedługo wychodzimy, tylko wezmę jeszcze z pokoju torebkę - powiedziałam, następnie całując go w policzek. Weszłam do naszej sypialni i sięgnęłam po małą torebkę a do niej włożyłam najpotrzebniejsze rzeczy i mały prezencik który wcześniej był schowany w walizce. Dobrze że Diego nie grzebie mi po rzeczach.
- Długo jeszcze ? - usłyszałam wołanie Hiszpana który czekał już przy wyjściu.
Zasunęłam walizkę, założyłam szybko szal i podeszłam do chłopaka.
- Może zdjęcie zanim wyjdziemy ? - zaproponowałam, a on oczywiście się zgodził. Wiedział że lubię mieć z nim zdjęcia.
- Nie będzie Ci za zimno ? - spytałam gdy zauważyłam że ma na sobie tylko T-shirt.
- W razie czego mam ciebie - powiedział tym swoi romantycznym tonem.
- No dobrze, ale i tak weź kurtkę - zaśmiałam się.
- Zachowujesz się jak moja mama - rzekł bezradnie sięgając po kurtkę która wisiała na wieszaku.
- Po prostu o Ciebie dbam - odpowiedziałam całując bo w policzek. Następnie złapał mnie za rękę, splatając nasze palce w jedno i wyszliśmy z pokoju, udając się do windy.


*Puente de Isabel II - Most Izabeli II*

- Ale tu pięknie - rzekł z zachwytu Diego gdy wyszliśmy z taksówki na moście. Musiałam przyznać mu rację, o tej porze jest tu naprawdę pięknie. Latarnie tak pięknie go oświetlają, w dzień nie ma tu tego uroku.
Obejmując się przeszliśmy cały most, chciałam go potrzymać jeszcze w niepewności.
- Też mi się podoba - powiedziałam w końcu - I chyba mogę Ci już powiedzieć co tu robimy - zaśmiałam się - Widzisz co ludzie tu przyczepiają ? - spytałam wskazując na jedną z par przed nami.
- Widzę, kłódki. Jak dobrze pamiętam to mama mi opowiadała że ten most jest nazywany mostem zakochanych - po chwili ciszy w końcu coś zrozumiał - Oo chodzimy razem po moście zakochanych jesteś cudowna - powiedział po czym pocałował mnie namiętnie - Szkoda że nie mamy kłódki.
- Wiesz .... -przeciągałam - I tu wkraczam ja - wyciągnęłam mały prezencik z torebki - Otwórz.
On od razu wykonał to o co go poprosiłam, po chwili zauważyła błysk w jego oku.
- Nie wierzę - powiedział wyciągając prezent z pudełeczka. Była to mała srebrna kłódka z napisem Dieletta Para Siempre. W napisie pomogła mi oczywiście Francesca. Diego nie trudząc się słowami zaczął mnie całować a ja oddawałam każdy jego pocałunek - To ja powinieneś coś takiego dla Ciebie zrobić ...
- Dla nas - poprawiłam go.
W pudełeczku był również kluczyk od kłódki, Diego od razu otworzył kłódkę i zamknął na pręcie. Po czym stanął przed barierką z kluczykiem, a ja stanęłam obok niego.
- Pamiętaj że to już nie odwołalne - powiedziałam.
- Wiem - odpowiedziała. Pocałował kluczyk i rzucił go daleko w płynącą pod mostem rzekę.
Dotknęliśmy jeszcze razem kłódki po czym spojrzeliśmy na siebie.
- Para siempre ? - zapytał Diego.
- Para siempre - powtórzyłam twierdząco po czym pocałowałam go delikatnie w usta.

*Dzień wyjazdu*

Jesteśmy już po odprawie i czekamy na informację do którego wyjścia mamy się udać by podjechać autobusem do naszego samolotu. Te piękne 4 dni minęły tak szybko. Pora wracać do Buenos Aires do przyjaciół i rodziny. To czas by Diego porozmawiał z Greogorio, to czas na zmiany i na rozwiązanie wszystkiego.
- Czuję że to początek czegoś wielkiego - szepnęłam siadając na swoim miejscu w samolocie.


___________________________________________

I tak oto kończę pierwszy sezon, krótkim rozdziałem w którym zawarłam to wszystko co chciałam. 
Przepraszam moich zboczuszków którzy myśleli że coś innego wydarzy się w nocy xD

Teraz tylko zakończyć ankietę z piosenkami, ustawić nowy szablon, zmienić nazwę, udostępnić zakładkę: Bohaterowie i napisać prolog. Chyba najgorzej będzie z prologiem ;-; 
Teraz pytanie do was: kiedy zacząć 2 sezon ? Poczekaj tydzień czy coś czy postarać się prolog napisać już jutro, a inne rzeczy zrobić dziś ?

Jeśli jesteście za drugą opcją to przepraszam ale musi być pod tym rozdziałem co najmniej 12 kom. bym wiedziała że ktoś to jeszcze będzie czytać :c

piątek, 21 lutego 2014

Rozdział XL ~ Ale i tak mnie kochasz cz. II

*Następnego dnia*

Diego
Wczorajsza kolacja była świetna. Pyszne jedzenie, super klimat i do tego tylko ja i Violetta. Oczywiście wypytała mnie o czym tak myślałam, więc od razu jej opowiedziałem. Po kolacji udaliśmy się do pokoju i tak jak myślałem, spaliśmy razem w jednym łóżku tak jak na jej urodzinach. Ona oparła się o mój tors a ja objąłem ją ramieniem po czym oboje zasnęliśmy.
- Co dziś robimy ? - zapytałem mojej dziewczyny gdy wyszła z łazienki.
- Może spacer po mieście ? - zaproponowała.
- Świetny pomysł, daj mi się naszykować i wyjdziemy - powiedziałem po czym udałem się do łazienki.

Violetta
Wyszliśmy z hotelu i od razu udaliśmy się w stronę starego miasta. Postanowiliśmy przedłużyć sobie drogę i przejść aleją w której było dużo sklepów muzycznych. Podczas spaceru dużo rozmawialiśmy, tak naprawdę to o wszystkim, aż w końcu poruszyłam tema jego taty.
- Diego, czy twój tata przypadkiem nie grał gdzieś w teatrze w tym mieście.
- Violu, proszę nie poruszajmy tego tematu... - zaczął.
- Chcę po prostu dla Ciebie jak najlepiej, wiem ze bardzo chcesz go poznać a tutaj może nam się udać.
- Jesteś naprawdę kochana ...
- I za to mnie kochasz - przerwałam mu.
- Tak i to bardzo, ale tak szczerze nie wiem czy tego chcę.
- Nawet tak nie mów, znajdziemy ten teatr i postaramy się go jakoś odnaleźć. Pamiętasz nazwę, prawda ? - spytałam.
- Tak pamiętam, ale czy warto zaprzątać sobie tym głowę teraz ?
- Diego - spojrzałam na niego spod oka.
- No dobrze - odpowiedział zatrzymując się.
Nagle się odwrócił i zaczął przyglądać temu miejscu. Był to teatr, czy to co myślę, jest możliwe ?
- Czy to ...
- Tak - przerwał Diego, wiedział o co spytam. Złapałam go za rękę i razem weszliśmy do teatru. Akurat przy wejściu spotkaliśmy Pana który był kierownikiem owego teatru. Wyjaśniliśmy mu całą sytuację i że bylibyśmy wdzięczni gdyby nam pomógł. Mężczyzna od razu się zgodził, a my szczęśliwi z tego powodu udaliśmy się za nim do gabinetu. Tam miał archiwum sprzed parunastu lat. Diego powiedział w jakich latach tu grał i na szczęście pamiętał jedno przedstawienie w którym jego ojciec miał główną rolę.
Po jakimś czasie kierownik teatru dokopał się do danego przedstawienia z danego roku, wyjął kartkę z napisaną obsadą i podał Diego. Kiedy spojrzał na spis ról zdenerwował się po czym zrezygnowany podał mi kartkę i powiedział:
- Spójrz na główną rolę męską.
Od razu zrobiłam co powiedział i nie mogłam uwierzyć w to co zobaczyłam.
- Gregorio Galindo !
- Chodziło wam o niego ? - zapytał kierownik - Mieszka teraz podobno w Buenos Aires - teraz było już wszystko jasne. Diego bez pożegnania wyszedł z pokoju, pewnie na zewnątrz. Podziękowałam panu za pomoc, po czym również wyszłam z teatru. Na szczęście przed nim stał Diego i kręcił się w kółko z głową w rękach. Podbiegłam do niego i chwyciłam jego w głowę w moje ręce.
- Uspokój się - powiedziałam spokojnie patrząc mu w oczy.
- Jak Violetto ? Skoro mój ojciec był tak blisko mnie, a ja dowiaduje się tego dopiero tutaj.
- Na pewno miał jakieś powody by to przed tobą ukrywać, proszę nie denerwuj się.
- Wiesz co ? Masz rację, jesteśmy tu razem, we dwoje w pięknym mieście. Nie będę nam psuł wyjazdu, korzystajmy z niego jak tylko możemy. Mogę Cię gdzieś zabrać ? - spytał podając mi rękę.
- Pozwalam - zaśmiałam się i łapiąc jego rękę dałam się mu kierować.

Tak jak chciałam udaliśmy się na stare miasto które bardzo mnie oczarowało, tak samo jak Diego. Spacer był cudowny. Kiedy mój chłopak zauważył dużą fontannę podbiegł do niej i zaczął udawać jedną z figur która była na niej, oczywiście nie byłam gorsza stanęłam przed nim i pokazałam mu jakąś pozę następnie złapaliśmy się za ręce i ruszyliśmy dalej. Nie było już po nim widać że jest zdenerwowany, chyba naprawdę nie chce o tym myśleć i spędzić ze mną wspaniały wyjazd.
Kolejnym miejscem gdzie zaszliśmy był rynek, lub sama nie wiem jak to nazwać. Wiem że było tam sporo ludzi i wiele różnych stoisk. Diego zwracał dużą uwagę na architekturę która bardzo mu się podobała, powiedział również że kiedyś zabierze mnie do swojego rodzinnego miasta i oprowadzi mnie. Po drodze spotkaliśmy mężczyznę który robił duże bańki. Najzabawniejsze było to że mój słodki chłopak nie zauważył tego i w jedną wpadł, a raczej mu w tym pomogłam. Widząc naszą radość, pan od baniek zaproponował nam coś fajnego ale nie sprecyzował się co, ponieważ byliśmy w świetnych humorach od razu się zgodziliśmy. Kazał nam stanąć bardzo blisko siebie, właściwie to przytulić co chętnie wykonaliśmy. Następnie powiedział byśmy zamknęli oczy. Po chwili kazał nam je otworzyć a my ujrzeliśmy że jesteśmy zamknięci w bańce która chwilę potem pękła a my zaczęliśmy się z tego śmiać. Podziękowaliśmy starszemu mężczyźnie i ruszyliśmy dalej.
Zaczęłam robić się głodna co można było zauważyć po burczeniu brzucha. Diego wypatrzył pierwsze lepsze stoisko i kupił mi zapiekankę którą razem zjedliśmy ponieważ była dla mnie za dużo.

Po bardzo długim spacerze, postanowiliśmy na koniec udać się do parku, gdzie stał piękny pałacyk na wodzie - tak nazywali go turyści. Patrzyliśmy na niego z drugiej strony. Po czym odwróciliśmy się w drugą stronę i spojrzeliśmy na siebie.
- Podobało Ci się ? - spytał Diego.
- Bardzo - odpowiedziałam, po czym on podarował mi całusa w policzek.
- Ti amo - zwrócił się do mnie po włosku, widzę że mam mądrego chłopaka, ale on chyba nie wie że przez parę lat uczyłam się tego języka.
- Ti amo troppo - odpowiedziałam co znaczyło: ja ciebie też, postanowiła trochę się z nim podroczyć i powiedzieć coś więcej - Voi sapete che ho imparato la lingua di pochi anni? - co znaczyło: wiesz ze uczyłam się tego języka parę lat ?
- Dobra, wygrałaś, nie wiem co to znaczy - zaśmiał się, a ja mu wytłumaczyłam co powiedziałam.
- Czyli widzę że jak pojedziemy kiedyś na wakacje do Włoch to ty będziesz tłumaczem - znów się zaśmiał.
Wtedy wpadłam na pewien pomysł. Wyciągnęłam aparat i pokazał mu. Wiedział od razu o co mi chodzi i z małą niechęć za pozował do zdjęcia które jak się okazało wyszło ślicznie.
- Całkiem ładnie na nim wyszedłem - powiedział patrząc na zdjęcie - Oczywiście ty ładniej - dodał.
- Dziękuję.Musimy zacząć robić więcej zdjęć by mieć co wspominać - zaśmiałam się - Wracamy już do hotelu ?
- Jeśli chcesz to możemy wrócić - odpowiedział, więc złapałam go za rękę i udaliśmy się w drogę powrotną do hotelu. Coś czuję że będą nas boleć nogi po tak długim i daleki spacerze. Już nie mogę doczekać się ostatniego dnia pobytu, Diego nawet nie wie że przygotowałam dla niego coś specjalnego, a właściwie dla nas ...

*Następnego dnia*

Diego
Dziś postanowiliśmy pozwiedzać. Ponieważ oboje nie znaliśmy za bardzo tego miasta, pomogliśmy sobie internetem wpisując w wyszukiwarkę: Ciekawe miejsca w Sewilli. Najbardziej urzekły nas dwa miejsca: Puente del Alamillo i Alkazar w Sewilli. Bez chwili wahania przyszykowaliśmy się do wycieczki i zamówiliśmy taksówkę która zabierze nas w pierwsze miejsce którym był most.
Most niby zwykły ale miał swój urok, zapłaciliśmy kierowcy i przeszliśmy go przy okazji robiąc zdjęcia widoków jak również sobie.
Kolejnym miejscem w które podwiozła nas druga taksówka był pałac królewski. Na szczęście można było go zwiedzać, oczywiście nie za darmo, ale byliśmy na to przygotowani i zapłaciliśmy za wejściówki. Obeszliśmy go wzdłuż i wszerz.
Po wyjściu z tego ślicznego pałacu, poszliśmy się przejść. Dziś było trochę gorąco, więc by się ochłodzić kupiliśmy sobie wspólnego shake'a . Violetta wpadła na pomysł by wysłać jakieś zdjęcie naszym przyjaciołom. Poprosiliśmy jakiegoś mile wyglądającego przechodnia czy mógłby nam zrobić zdjęcie. Od razu się zgodził, toteż ustawiliśmy się ładnie do zdjęcia a pani którą zatrzymaliśmy zrobiła nam fotkę za którą bardzo podziękowaliśmy.
Ponieważ miałem internet w telefonie, od razu wysłaliśmy zdjęcie na pocztę naszych najbliższych nie pomijając taty Violi i wysłaliśmy każdemu esemesa by odebrali od nas wiadomość.
Po paru minutach zaczęły mi przybywać powiadomienia które oznaczały że nam odpisali. Wszyscy napisali że ślicznie i że tęsknią, a nasza droga Fran musiała dopisał: Dieletta Para Siempre <3 z czego my się lekko zaśmialiśmy ale i tak było nam bardzo miło.

Później wróciliśmy do hotelu na kolację a po niej udaliśmy się na wieczorny spacer wokół hotelowego ogrodu.
- A jakie plany na jutro ? To już ostatni dzień - spytałem.
- Na jutro mam już przygotowane szczególne plany, dokładnie to na wieczór - odpowiedziała.
- Mogę wiedzieć co to za szczególne plany ?
- To część mojego prezentu, więc to niespodzianka, zobaczysz jutro - powiedziała, po czym pocałowała mnie lekko w usta.
- No dobrze, ale musisz mi to czymś teraz zrekompensować - zacząłem szyderczo.
- A niby czym ?
- Wiesz jakie pocałunki lubię od ciebie najbardziej ... - od razu domyśliła się o co chodzi i pocałowała mnie namiętnie. Oddawałem każdy jej pocałunek. Czułem na sobie wzrok przechodniów którzy pewnie bacznie patrzyli na parę która całuje się prawie na środku chodnika. Nie przeszkadzało mi to, tak samo jak Violettcie. Kiedy się całujemy, zapominamy o całym świecie. Jesteśmy tylko my, idealnie do siebie dopasowani. Moglibyśmy stać tak i całować się całą noc.


____________________________________________________________

Tak oto kończy się rozdział :3 Coś mi się wydaję że kolejny rozdział będzie już epilogiem pierwszego sezonu :D Czyli niedługo zaczynamy drugi ^^

Teraz będziecie dumni bo ... mam już gotową zakładkę z bohaterami na drugi sezon. Tak jestem świetna xD
Od razu ostrzegam, nie jestem za dobra w prologach, więc jak zacznę drugi sezon prologiem to nie zniechęcajcie się od razu, proszę :c

+ Teraz do moich anonimowych czytelników: Miło by było jakbyście pisali z jakiegoś konta ale jeśli już nie chcecie go zakładać to zacznijcie się chociaż podpisywać, co ? :3 Byłoby super <3

Proszę o szczere opinię odnośnie tego rozdziału.

Czytasz ? - Komentujesz
Komentujesz ? - Uśmiech na mojej twarzy :)
Uśmiech na mojej twarzy ? - Szybciej dodany rozdział

Ps. Proszę byście wzięli udział w ankiecie, bardzo mi pomożecie :*

środa, 19 lutego 2014

Rozdział XL - Ale i tak mnie kochasz cz. I

*Następnego dnia, dom Diego*


Diego
Wciąż nie mogę uwierzyć w to co zrobiła dla mnie Viola, a najbardziej nie mogę uwierzyć w to że jej tata się na to zgodził. Wczoraj po imprezie odprowadziłem moją dziewczynę do domu, a następnie sam poleciałem do swojego i by zacząć się pakować. Czekała na mnie moja rodzinka, postanowili ze skoro już jestem
pełnoletni to czemu miałbym się z nimi nie napić lampki wina ? Oczywiście nie dałem się prosić i usiadłem z nimi przy stole opowiadając co działo się na imprezie. Wspomniałem również o prezencie od Violi, cała moja familia zazdrościła mi ponieważ sami nie byli jeszcze w Sewilli. Na jednym kieliszku się nie skończyło, padłem już przy 4 więc podziękowałem za życzenia które mi złożyli i pobiegłem do pokoju się pakować.
Teraz tylko muszę dopakować rzeczy do mycia i lecę po Violę.

Po 15 minutach, gdy sprawdziłem jeszcze raz że wszystko mam, zszedłem na dół gdzie czekała na mnie mama.
- Bądź grzeczny - powiedziała całując mnie w policzek.
- Dobra mamo, nie jestem już dzieckiem - zaśmiałem się po czym wyszedłem z domu.
- Baw się dobrze ! - usłyszałem za sobą krzyk mojej mamy.

Parę minut i już jestem pod pod domem rodziny Castillo którzy czekali na mnie na podjeździe a wraz z nimi grupka naszych przyjaciół.
Podszedłem bliżej witając się z Camilą, Fran, Maxim i Leonem. Violę zostawiłem na koniec. Przybliżyłem się do niej i pocałowałem ją lekko w usta. Nagle odskoczyłem od niej gdy samochód na mnie trąbnął. Okazało się że to jej tata który siedział za kierownica. Tego nie przewidziałem.
- Dzień dobry panie Castillo - powiedziałem machając do niego, a on odpowiedział skinieniem głowy - a wy co tu robinie ? - skierowałem to pytanie do reszty.
- Przyszliśmy się z wami pożegnać, nie będzie was przez 4 dni - odpowiedziała Fran.
- Wchodzicie już bo spóźnicie się na odprawę - odezwał się tata Violetty wystawiając głowę z samochodu.
- To papa - zaczęła moja dziewczyna przytulając się do wszystkich.
- Będziemy tęsknić - skończyłem jej wypowiedź również żegnając się z każdym.
Następnie spakowaliśmy moja walizkę do bagażnika i razem z Violettą usiedliśmy na tylnych siedzeniach samochodu. Wyjechaliśmy z podjazdu przy okazji machając do naszych przyjaciół z auta.

Po 20 minutach jazdy byliśmy już na lotnisku. Wyjąłem walizkę moją i Violi po czym zacząłem kierować się w stronę miejsca odprawy, a za mną German z jego córką.
Stanęliśmy w kolejce do odprawy  rozmawiając z tata mojej wybranki. Oczywiście jak to każdy tata który puszcza swoją córkę samą za granicę z jakimś chłopakiem musiał udzielić nam wykładu i trochę mi pogrozić.
Violetta śmiała się z tego, mi niestety nie było do śmiechu.
Po jakimś czasie przyszła nasza kolej, zamierzałem pierwszy podejść lecz pan Castillo zatrzymał mnie tym samym dając znak jego córce żeby to ona szła przede mną.
- Czy coś się stało ? - zadałem mu pytanie widząc po nim że coś jest nie tak.
- Uważaj na nią, dobrze ? - powiedział to tak jak nigdy dotąd, powiedział to spokojnym i opiekuńczym głosem jakby na prawdę nabrał do mnie zaufania.
- Oczywiście, jak o nikogo innego - odpowiedziałem.
- Wiesz dobrze że teraz ta cukrzyca ...
- Tak wiem, sam wziąłem insulinę na wszelki wypadek - przerwałem.
- Może myliłem się co do Ciebie ? Może nie jesteś takim złym chłopakiem.
- Dziękuję ? - odpowiedziałem z dozą niepewności.
- Diego ! - krzyknęła Violetta która przeszła już za bramki kontrolne.
- Do widzenia - podałem rękę tacie Violi i udałem się do kontroli.

Po chwili byliśmy już w strefie bezcłowej.
- Wreszcie, już myślałam że będę musiała zdjąć jeszcze buty - zaśmiała się Violetta.
- Wtedy nosiłbym cię na rękach - również się zaśmiałam kierując się w stronę miejscu do siedzenia na których usiedliśmy.
- Skoro mowa o noszeniu na rękach to pamiętasz jak ...


*Wspomnienia*

Diego
Zauważyłem się spadła ze schodów.
- Violettaaaa !! - krzyknąłem wtedy ona się odwróciła.
Podbiegłem do niej.
- Violu nic ci nie jest ?
- Nie wszystko w porządku - złapałem ją leciutko za nogę - a a ała.
- I co nic ci nie jest ? Idziemy do szpitala.
- Nie, nie zaraz mi przejdzie - próbowała wstać ale widziałem że sprawia jej to ból i to tego nie ma z tego żadnego efektu bo nawet lekko nie mogła się unieść.
- Dobra Violetta, idziemy do szpitala - wtedy złapałem ją i podniosłem na ręce.
- Diego nie wygłupiaj się nic mi nie jest.
- Mhm, trzymaj się i nie marudź - uśmiechnąłem się.
Schodząc ze schodów powiedziała:
- Dziękuję ci za wszystko - uśmiechnęła się, jak ja uwielbiam jej uśmiech.
- Nie ma za co, wiesz że cię kocham.
- Co ? - Diego co ty gadasz.
- Eeeee jak przyjaciółkę oczywiście - a może nie ? - pomyślałem.


*Rzeczywistość*


Violetta
- I do tego to twoje ,,jak przyjaciółkę oczywiście'' - zaśmiałam się.
- Ej no co innego miałem powiedzieć ? Nie chciałem się narzucać - również się zaśmiał.
Wspominaliśmy sobie jeszcze trochę aż usłyszeliśmy głos z megafonu
- ,,Pasażerowie lotu do Sewilli w Hiszpanii proszeni są do wyjścia numer 24 przy którym czeka już autobus, powtarzam: Pasażerowie ... ''
- To my ! - krzyknęliśmy oboje. Chwyciliśmy nasze bagaże podręczne i łapią się za ręce szybko udaliśmy się do podanego wyjścia.
Na szczęście nie mieliśmy problemów by dojść do autobusu. W ostatnie chwili weszliśmy do niego, po czym kierowca zamknął drzwi i zawiózł nas pod sam samolot.
Weszliśmy na pokład. Zajęliśmy nasze miejsca, ja usiadłam przy oknie, a Diego koło mnie. Miał on szczęście ponieważ koło niego nie było już fotela więc nie musiał się martwić że usiądzie koło niego jakiś nieprzyjemny pasażer.
Samolot jeszcze nie wyruszał, miałam nadzieję ze nie będzie opóźnienia.
- Violu, a co się dzieję z Fede ?
- Jak to co się dzieje ? - zapytałam nie wiedząc o co chodzi.
- Nie przyszedł się pożegnać.
- Aaa o to Ci chodzi, oj uwierz nie chciałbyś tego - zaśmiałam się.
- Dlaczego ? - spytał śmiejąc się.
- Ponieważ mi się rozbeczał w domu, więc już mu powiedziałem by lepiej się nie pokazywał w takim stanie - mówiłam to śmiejąc się.
- Już to sobie wyobrażam.
W tym momencie na środek wyszła stewardesa i chwyciła mikrofon do ręki:
- Witam na pokładzie Ryanair. Proszę o wyprostowanie swoich foteli i zapięcie pasów. Na trasie przewidujemy parę drobnych turbulencji więc od razu prosimy o zachowanie spokoju. Życzymy miłego lotu.
Tak jak powiedziała, tak zrobiliśmy. Następnie złapałam Diego za rękę, on na mnie spojrzał.
- Kocham Cię - po tych słowach pocałował mnie delikatnie w usta.
- Ja ciebie też - odpowiedział, a ja oparłam głowę na jego ramieniu.
Po paru minutach byliśmy już w górze. Rozmawialiśmy dużo o tym co będziemy robić na miejscu, powiedziałam ze mam wszystko ustalone ale nic mu nie powiem ponieważ jest to niespodzianka. On natomiast opowiadał mi o swoim życiu w Hiszpanii, nie był jeszcze w Sewilli. dla mnie to lepiej nie będzie znał miejsca gdzie go zabiorę.
Później znów położyłam mu głowę na ramieniu, nawet nie wiem kiedy zasnęłam ...


*Parę godzin później*

- Violu - usłyszałam spokojny głos Diego - Obudź się, za chwilę lądujemy - powoli wyprostowałam się, ziewając przy tym.
- Długo spałam ? - spytałam.
- Przez cały lot - zaśmiał się - Ale za to bardzo słodko, patrz - odpowiedział i zaczął pokazywać mi zdjęcia na telefonie które zrobił podczas gdy spałam.
- Jesteś straszny - powiedziałam uderzając go w ramię.
- Ale i tak mnie kochasz - wtrącił całując mnie w policzek.

Po wylądowaniu odebraliśmy swoje bagaże, zamówiliśmy taksówkę po czym kierowca zawiózł nas w podane przez nas miejsce.


*Hotel*


Diego
- Dziękuję - powiedziałem do recepcjonisty który dał nam kluczki od pokoju. Razem z Violetta odsunęliśmy się trochę od recepcji by nie przeszkadzać innym - Która godzina ?
- 19, a czemu pytasz ? - zapytała Viola.
- Czy to nie pora na kolację ?
- No tak, masz rację - odpowiedziała.
- To ja pójdę odłożyć walizki a ty spróbuj ogarnąć gdzie tu jest bufet - zaśmiałem się.
- Dasz sobie z tym wszystkie radę ? - wskazała na dwie walizki.
- Czego się nie robi z miłości ? - znów się zaśmiałem a ona lekko pocałowała mój policzek przy tym gładząc drugi.
- W takim razie do zobaczenia, jakby co to dzwoń - powiedziała i posłała mi buziaka.
Następnie udałem się do windy którą pojechałem na ostatnie piętro. Pokój znalazłem szybko. Otworzyłem drzwi kartą magnetyczną i powoli wszedłem do pokoju zapalając światło. Nie mogłem uwierzyć własnym oczom ! Pokój ... a tak na prawdę apartament był piękny. A co najbardziej mi się spodobało ? To że było jedno wielkie łóżko. Od razu przypomina mi się ...


*Wspomnienia*


Violetta
- To jak śpisz na podłodze tak ? - zapytałam, ukrywając śmiech.
- Że co ? Myślałem że pozwolisz mi spać ze sobą - powiedział z miną smutnego pieska.
Spojrzeliśmy na siebie, po czym zaczęłam powoli się do niego przybliżać co skończyło się naszym namiętnym pocałunkiem. Kiedy patrzę w jego oczy, widzę ciepło i miłość jaką mnie darzy, wiem że to on jest tym jedynym i ufam mu bez graniczcie.

Kiedy Diego przebrał się w swoją piżamę która składała się z samych spodenek położyliśmy się do łóżka. Objął mnie ramieniem a ja wtuliłam się w niego. Przez chwilę leżeliśmy w ciszy, chciałabym by ta chwila trwała wiecznie, kiedy jestem przy nim wiem że nic mi nie grozi.


*Rzeczywistość*


Diego
Ach te wspomnienia. Na samą myśli robi się cudownie i pomyśleć że to wszystko dzięki temu że była miła i podeszła porozmawiać z nowym uczniem. A już za parę miesięcy nasza rocznica. Teraz to ja zrobię coś wspaniałego. Właśnie ! Teraz to sobie uświadomiłem. Violetta nigdy nie zdejmuję bransoletki którą jej podarowałem na urodziny ...


*Wspomnienia*


Violetta
- Violu - zaczął i wyjął małe pudełeczko z kieszeni - Wszystkiego Najlepszego - powiedział i podał mi je do ręki.
Otworzyłam pudełeczko by zobaczyć jego zawartość. Ujrzałam piękną srebrną bransoletkę z zawieszką ,, Dieletta''. Łezka wzruszenia spłynęła mi po policzku którą szybko starł Diego. Oderwałam wzrok od prezentu i spojrzałam mu w oczy:
- Kocham cię - wyszeptałam i mocno się w niego wtuliłam.
- Ja Ciebie bardziej - szepnął mi do ucha.
Powoli odsunął się ode mnie i zapytał:
- Czy mogę Ci ją założyć ?
- Tak - odpowiedziałam i podałam mu bransoletkę. Wystawiłam w jego stronę prawą rękę na której delikatnie zapiął mój prezent.
- Violu czy mogę zagrać coś dla Ciebie ? - zapytał.
- Pewnie że tak - powiedziałam i razem z nim usiadłam przed fortepianem w salonie.

*Rzeczywistość*

Diego
Ach ta nasza Francesca. Gdyby nie ona ta bransoletka nigdy by nie powstała. Nagle zadzwonił mój telefon: Kotek (Viola). 
- Tak kotku ? - odezwałem się jako pierwszy.
- Zgubiłeś się czy co ? Czekam już z 20 minut.
- O kurcze, zamyśliłem się. Już lecę. Kocham cię.
- Ja Ciebie też - powiedziała i się rozłączyła.
Zacząłem sobie wspominać i kompletnie zapomniałem o kolacji, mam nadzieję że po drodze znajdę jakiś sklep z upominkami.

________________________________________________________

Godzina 00:01 właśnie o tej godzinie postała ta oto pierwsza część. Spokojnie nie obawiajcie się będzie się działo, mam już wszystko zaplanowane. To to tylko taki wstęp xD Miałam ochotę dać wspomnienia bo wtedy też przypominałam sobie jak pisałam :3 Pewnie zauważyliście że zmienił się napis na bransoletce. To dlatego że nie będziemy tu już używać określenia Diegoletta, tylko Dieletta :D Bardziej mi się podoba 

A teraz kolejna nowina - Mam już nowy szablon *o* Strasznie mi się podoba, ale wy zobaczycie go dopiero przy prologu drugiego sezonu, który zacznie się już niedługo. Tak naprawdę to może nawet za jeden lub dwa rozdziały :3 Od razu ostrzegam że dojedzie zakładka bohaterowie ;) A z ankiety wynika że drugie sezon zacznie się od : *3 lata później* czyli Dieguś będzie miał 21 lat a Viola 20. Będzie ciekawie, tak naprawdę już mam pomysł na zakładkę a co do reszty to zobaczymy :3

Dobra koniec tego xD Jak wam się podoba pierwsza część ?

Czytasz ? - Komentujesz
Komentujesz ? - Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy ? - Szybciej dodany rozdział :)

poniedziałek, 17 lutego 2014

Drugi sezon również tutaj :D Ważne !

A więc tak co tu dużo mówić ? U mnie też będzie drugi sezon, bo czemu nie ? xD
Dlatego też dałam ankietę (która znajduje się po prawej stronie pod informacjami) proszę byście tam oddawali swoje głosy, bardzo mi wtedy pomożecie <3
Tak jak już pisałam wcześniej będzie to już ,,Dorosła Dieletta'' już jutro będę miała nowy szablon a ustawię go gdy zacznę ten tzw. 2 sezon :3
Najprawdopodobniej zacznie się on po powrocie Violetty i Diego z Hiszpanii czyli tak naprawdę za jeden lub dwa rozdziały :D
+ Teraz zwracam się do zboczuszków xD W Sewilli nic się nie wydarzy, nie przeżyją tam swojego ,,pierwszego razu'' od razu mówię :3 Mam inny bardziej romantyczny plan
Już dziś zabieram się za pisanie tego rozdziału ponieważ wena jakoś mi dopisuję, to chyba dobrze, co nie ? :D

Mam też pomysł ze gdy zacznę ten drugi sezon, to może przydałoby się zrobić zakładkę : Bohaterowie ? 
Piszcie co o tym sądzicie <3
Jeśli macie jeszcze jakieś pytania - ask czeka w zakładce: Pytajcie ! 





niedziela, 16 lutego 2014

Rozdział XXXIX ~ Osiemnastka

*Cztery dni później*

*Dom Violetty*

Violetta
To już dziś. Mój ukochany Diego kończy 18 lat. Wkracza w dorosłe życie, stając się pełnoletnim. Przed chwilą rozmawiałam z Francescom, wszystko jest gotowe. Słyszałam  o prezencie od wszystkich chłopaków. Na pewno mu się spodoba, trzeba przyznać że się postarali. Miejsce gotowe, prezenty są, goście przygotowani, teraz tylko zaprowadzić solenizanta w miejsce niespodzianki. Jeśli chodzi o moją cukrzycę to zaczynam się przyzwyczajać, przyjaciele mnie wspierają i jest mi z tym dużo lżej niż gdyby ich nie było, a z gardłem coraz lepiej. Jeszcze tydzień lub dwa i mam nadzieję że wszystko wróci do normy. Gdy zaczęłam o wszystkim myśleć leżąc na łóżku dostałam esemesa:
,,O której chcesz się spotkać kotku ? :* ''
Z uśmiechem na twarzy odczytałam go i od razu odpisałam:
,,Mógłbyś być u mnie za 20 minut ? Tylko ładnie się ubierz :3 ''
Po krótkiej chwili otrzymałam odpowiedzi:
,, Okej, a czemu mam się ładnie ubrać ? Masz coś dla mnie ? xd''
Czy on zawsze musi wszystko wiedzieć ? Zepsuje sobie niespodziankę:
,,Zobaczysz, czekam :* '' - odpisałam i zaczęłam szykować się do przyjścia mojego chłopaka

Nie czekałam długo. Po ok. 15 minutach Diego był już pod moimi drzwiami. Schodząc na dół pożegnałam się z tatą który puścił do mnie oczko i życzył mi dobrej zabawy przy okazji chwaląc mój strój. Wciąż nie mogę uwierzyć że na wszystko się zgodził, teraz widzę że od tamtego roku, naprawdę się zmienił i zrozumiał że już nie jestem tą samą małą dziewczynką która kiedyś podróżowała z tatusiem i nie miała przyjaciół, a co dopiero chłopaka.
- Dzień do... - zaczął Diego lecz ja przerwałam mu i rzucając się mu na szyję krzyknęłam.
- Wszystkiego Najlepszego !
- Dziękuję skarbie - odpowiedział, a ja wypuściłam go z uścisku i podarowałam mu bardzo namiętny pocałunek inny niż wszystkie.
- I to wszystko przed drzwiami twojego domu ? Taty nie ma ? - spytał.
- Jest, wiesz co ? Bardzo się zmienił odkąd jestem z tobą i niech tak zostanie - zaśmiałam się i łapiąc go za rękę zaczęłam iść w miejsce imprezy o której on nie miał pojęcia.

Chwile przed dotarciem na miejsce zatrzymałam go i poprosiłam by zamknął oczy, on grzecznie się posłuchał lecz ja na wszelki wypadek zawiązałam mu oczy opaską, po czym zaczęłam go powoli prowadzić w ustalone miejsce. Co jakiś czas pytał się czy jeszcze daleko ja mówiłam co chwila że już nie wiele. W końcu doszliśmy, zauważyłam naszych przyjaciół którzy wyglądali czy idziemy. Machnęłam do nich ręką by się schowali.
- Co się dzieję ? - spytał bo chyba poczuł że puściłam go jedną ręką która dawałam sygnał przyjaciołom.
- Nic, jesteśmy już na miejscu.
Wprowadziłam go za szklane drzwi i pomogłam wejściu mu jeden stopień wyżej którym była mała scena.
- Uważaj - zaczęłam, wtedy moi przyjaciele byli gotowi, zaczęłam odliczać - 3,2,1 - wtedy zdjęłam mu opaskę z oczu, a wszyscy skoczyli do góry i krzyknęli - Niespodzianka ! - Diego zakrył usta z zaskoczenia i nie wiedział co powiedzieć.
- Możesz powiedzieć dziękuje - szepnęłam mu do ucha stojąc za nim. On nagle złapał mnie i lekko uniósł do góry obracając się ze mną i mówiąc - Bardzo dziękuję ! - na końcu pocałował mnie delikatnie w usta, na co wszyscy zaczęli klaskać.
- Dobra, dobra, Dieletta niech się uspokoi, czas się bawić ! - oczywiście kto inny mógł nas tak nazwać jak nie nasza kochana Fran, która bardzo pomagała mi w urządzeniu tego przyjęcia.

Wszyscy bawili się znakomicie, przyszedł nawet Leon z Larą. Było to przyjecie na świeżym powietrzu, chciałam by było to coś innego. Weszłam na małą scenę na której wcześniej stał mój chłopak i zaczęłam krótkie przemówienie:
- Widzę że wszyscy świetnie się bawią - na to wszyscy zaczęli krzyczeć - Chciałam życzyć mojemu kochanemu chłopakowi wszystkiego najlepszego, spełnienia wszystkich marzeń i żebyśmy zawsze byli razem - na to ostanie wysłał mi buziaka - A teraz zapraszam Broudway'a, Maxi'ego i Andres'a na scenę, chodzicie chłopaki - zaprosiłam ich jeszcze gestem ręki, na scenie były gotowe już instrumenty i mikrofony do których od razu podeszli, ja zeszłam ustępując im miejsca i podeszłam do Diego który objął mnie w pasie.
- Diego - zaczął Maxi - Wszystkiego Najlepszego ! - krzyknęła cała trójka po czym zaczęli grać.

Niestety Leon nie mógł zaśpiewać z nimi, ponieważ miał chore gardło również po występie na półrocze. Widać było że bardzo żałuje gdyż od jakiegoś czasu zaczął lepiej dogadywać się z Diego co bardzo mnie cieszyło. Francesca oczywiście tańczyła z Marco tak samo jak ja z Diego, bardzo mu się podobało, nie tylko piosenka, ale też całe przyjęcie. 
Nie obyło się bez pocałunków z jego jak i również mojej strony. 
Zauważyłam że Camila bardziej zaczęła interesować się Maxim, czy coś z tego wyjdzie ?
Piosenka się skończyła, a chłopcy zeszli ze sceny pożegnani gromkimi brawami.    

Następnie śpiewał Marco z dedykacją dla mnie i Diego oraz Fran. 

Cami rozdawała babeczki, a chłopcy zabijali wzrokiem Leona i Larę, pewnie myślą że źle czuje się z tym że ma dziewczynę, a wcale tak nie jest. Bardzo się z tego ciesze.
Postanowiłam ze razem z Diego zaśpiewamy Yo soy asi. Zanim weszliśmy na scenę pytał mnie czy dam radę z gardłem, ja odpowiedziałam że wiem na ile mnie stać i dla niego dam rade wszystko, poza tym jest już coraz lepiej. Następnie weszliśmy na podwyższenie i łapiąc się za ręce zaczęliśmy śpiewać. Akompaniowali nam Marco i Andres. 

Impreza powoli dobiegała końca, przeszedł czas na tort i prezenty. Diego był zaskoczony tortem, ponieważ był on w kształcie gitary która jest jedną z jego pasji. Zdmuchnął 18 świeczek a my zaczęliśmy krzyczeć i klaskać. Pora na prezent - pierwszy prezent podarowali mu chłopcy a były to wspólnie zebrane pieniądze na kurs nauki jazdy samochodem. Diego od razu rzucił się na przyjaciół i mocno ich uściskał i podziękował. Następne prezenty dostał od pozostałych gości były drobne ale bardzo miłe za które również bardzo dziękował. Ja chciałam zostać na końcu.
Gdy przyszła moja kolej podeszłam bliżej niego a po moich dwóch stronach stały Cami i Fran.
- Mam nadzieję że Ci się spodoba - powiedziałam i podałam mu małą torebkę. On przyjął ją i od razu zajrzał do środka.
- Bilety lotnicze do Hiszpanii ?! - krzyknął z lekką dozą niepewności.
- Tak, we dwójkę polecimy do Sewilli - odpowiedziałam.
- Kocham cię ! - krzyknął i znów podniósł mnie i zaczął obracać wokół własnej osi a wszyscy klaskali.
- Lepiej zacznij się pakować lecimy już jutro !

______________________________________________________

No i tak kończę długo wyczekiwany urodzinowy rozdział :D
Jak się podobało ? Tylko szczerze ;3 
+ Pewnie zauważyliście że Fran zwróciła się do nich Dieletta a nie Diegoletta, tak miało być ponieważ niedługo blog zmienia nazwę, jednak bardziej podoba mi się to określenie, jest bardziej delikatne :3 Mam nadzieję że wam nie przeszkadza :D

Czytasz ? - Komentujesz
Komentujesz ? - Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy ? - Szybciej dodany rozdział :)

sobota, 15 lutego 2014

Ferie, ferie, ferie ! Czas szaleć xd [AKTUALIZACJA]

Tak jak tytuł wskazuje - Mam już ferie ! :D
Wreszcie się doczekałam, już nie dawałam rady wstawać do tej szkoły ;-; Oczywiście nasi kochani nauczyciele (szczególnie babka od polskiego -,-) musieli zadać nam duże prace domowe na ferie, ale spokojnie specjalnie dla was zrobię je jak najszybciej i poświecę większość czasu na rozdziały :3
Jeśli jeszcze o mnie nie zapomnieliście :c

Teraz parę ogłoszeń :3 [EDIT]
1. Zaglądajcie do zakładki zapytaj bohatera bo coś nie idzie i możliwe że zostanie usunięta ;-;
2. Klikajcie zakładkę ,,Pytajcie !'' która prowadzi do aska gdzie możecie zadawać mi różne pytania dotyczące bloga i mnie :3
3. Zaczęłam pisać wczoraj 39 rozdział, więc dziś postaram się go skończyć i dodać :*
4. Również zaczęłam pisać rozdział na moim drugim blogu [klik] tam mam zdecydowanie więcej go napisanego niż tu, więc nie wiem gdzie szybciej się pojawi.
5. 18 lutego pojawi się na szabloniarni do której mam buttona post z moim zamówieniem na szablon! Kto cieszy się razem z mną ? :D Informacja dla was - Razem z szablonem zmieniam nazwę mojego bloga na : Dorosła Dieletta - podoba wam się ? :3

Jeśli macie jeszcze jakieś pytania - ask czeka :*

Mam nadzieję że jeszcze ktoś tu ze mną został ;-;

Teraz pytanie do was:

Też zaczęliście ferie jak ja czy już skończyliście ? Jak je spędziliście lub jak zamierzacie je spędzić ? :3

Jakby ktoś nie wiedział mój pseudonim którym zaczęłam się posługiwać (na przykład na moim drugim blogu pod każdym rozdziałem i postem) to - Mrs.Dominguez 




(kocham ten moment :D )

wtorek, 4 lutego 2014

Rozdział XXXVIII ~ Mam dla kogo

*Trzy dni później*

Violetta
To już dziś. Dzień w którym w końcu mogę wyjść ze szpitala, a przyszli po mnie dwaj najważniejsi mężczyźni w moim życiu: tata i Diego.
- Gotowe - powiedział lekarz przyczepiając coś do mojego paska.
- Co to ? - spytałam patrząc na to.
- Już tłumaczę, panowie niech lepiej też posłuchają - spojrzał na mojego tatę i chłopaka - Jest to glukometr który będzie mierzył poziom cukru w twoim organizmie. Musisz tego bardzo pilnować, gdy zauważysz ze cukier bardzo zmalał lub bardzo wzrósł użyj - wyjął z torebki pudełeczko - Są tu strzykawki i zapas insuliny, która unormuję poziom cukru. Wystarczy że wykonasz sobie sama ,,zastrzyk''. W przypadku lekkiego spadku cukry wystarczy zjeść coś słodkiego, a jak lekko wzrośnie odpocząć sobie i najlepiej wypić wodę.
- A w jakim miejscu ? - spytałam.
- Jest parę miejsc w których najlepiej wstrzykiwać insulinę a są to miejsce pod łopatką, w środkową część ramienia, okolice brzucha oraz udo. Tylko pamiętaj by zmieniać miejsce wkłucia by nie wystąpiły działania niepożądane - zaczęłam się bać przez co mocniej ścisnęłam rękę Diego - Spokojnie, może brzmi to strasznie ale tak nie jest jeśli będziesz się pilnować, chodzi tu o to byś nie robiła na przykład cały czas zastrzyku w okolice brzucha tylko raz w jedno miejsce a raz w drugie - odepchnęłam z ulgą - Rozmawiałaś wczoraj z dietetyczką, prawda ?
- Tak rozmawiałam, wszystko mam zapisane na kartce którą tata zaniósł już naszej gosposi - odpowiedziałam.
- To świetnie, chcielibyśmy byś co miesiąc odwiedzała nas i robiła badania kontrolne, dobrze ?
- Dobrze - odpowiedział za mnie mój tata.
- A co z gardłem ? - zapytałam.
- Tak jak mówiłem na początku, wystarczy ze nie będziesz forsować głosu i będziesz przychodziła na specjalne zabiegi, pamiętaj by pod żadnym pozorem nie śpiewać bo może być gorzej. Zapisałaś się już na te zabiegi, prawda ?
- Tak, tata zapisał mnie już wczoraj.
- W takim razie to tyle, tutaj masz insulinę wraz ze strzykawkami inaczej ,,pen'ami''. Jeśli Ci zabraknie wystarczy kupić w aptece.
-Dobrze, bardzo dziękuje - powiedziałam i wraz z moimi towarzyszami skierowałam się w stronę drzwi.
- Ooooo - zaczął wołać lekarz - Jakby co to glukometr trzeba zdejmować na noc, ale nie możesz zapomnieć nałożyć go następnego dnia rano.
- Dobrze, bardzo dziękuję. Do widzenia - odparłam i wyszliśmy ze szpitala.

W końcu świeżę powietrze. Tego mi brakowało.
- Tato mogłabym pójść z Diego na spacer ? - zapytałam, tata spojrzał tym swoim wzrokiem na Diego.
- Tak, tylko nie za długo - odpowiedział.
- Dziękuję - pocałowałam go w policzek i trzymając się z moim chłopakiem za rękę ruszyłam w stronę parku.

*Park*

Po drodze napisałam do moich przyjaciółek że wyszłam już ze szpitala i jutro będę w Studiu, na co one bardzo się ucieszyły i powiedziały ze wszystko na urodziny jest już gotowe razem z moim prezentem.
- O czym ty tak z nimi piszesz ? - spytał w końcu Diego.
- O tobie - pokazałam mu język.
- Mhm, w takim razie mogę zobaczyć - skierował głowę w stronę mojego telefonu który od razu schowałam - No wiesz co, mi nie pokarzesz ?
- Nie - pokazałam mu język.
- Och ty - chciał mnie mocno złapać ale mu uciekłam i zaczęliśmy ganiać się po parku w wokół fontanny. Trzeba przyznać że mam szczęście gdy byłam w szpitalu pogoda była okropna a teraz jak z niego wyszłam wyszło ciepłe słoneczko.
Diego jest bardzo szybki więc nie potrzeba było dużo czasu by mnie złapał.
- I co teraz zrobisz ? - spytał, obejmując mnie od tyłu w talii.
- To - odpowiedziałam i szybkim ruchem odwracając się w jego stronę pocałowałam go.
- Chyba muszę Cię częściej tak łapać - powiedział na co oboje się zaśmialiśmy.

Jak zwykle gdy jestem z Diego straciłam poczucie czasu. Byliśmy w parku ponad 2 godziny. Pora wracać do domu.
- Violu, jak się czujesz ? - spytał kiedy byliśmy niedaleko domu.
- Dobrze - odpowiedziałam.
- A jak się z tym czujesz ? - podkreślił ,,z tym''.
- W sensie psychicznym? - zapytałam. On pokiwał twierdząco głową.
- Szczerze ? Nie na dobrze, ale musi minąć czas aż się do tego wszystkiego przyzwyczaję, do tego całego glukometr'a, diety, insuliny. Ciężko mi, ale gdy tylko pomyślę o moich przyjaciołach, rodzinie ... i o tobie. Od razu nabieram energii ponieważ wiem ze mam dla kogo żyć.
- Violetta - powiedział krótko Diego i od razu mnie przytulił - Zawszę będę przy tobie, obiecuję - w tej chwili po moim policzku spłynęła mała, pojedyncza łezka która wtopiła się w koszulę Hiszpana.
- Dziękuje - szepnęłam mu do ucha po czym odłączyliśmy się od siebie i udaliśmy pod mój dom, skąd Diego pożegnał się ze mną i poszedł do siebie.

*Dom Violetty*

W drzwiach rzuciła się na mnie Olga
- Och ty moja kochana kruszynko, Olgusia już o ciebie zadba. Jesteś może głodna ? A może chce Ci się pić ? Nic nie mów, idź do pokoju, odpocznij sobie, a Olga zaraz przyniesie Ci coś do pokoju - jak powiedziała tak zrobiłam, od razu poszłam do pokoju i zaczęłam pisać w pamiętniku:
,,Drogi Pamiętniku,
Tamten tydzień był jednym z najcięższych. Tyle rzeczy nagle na mnie spadło,choroba ,utrata głosu czy może być coś gorszego ? W szpitalu leżałam 4 dni, przez te czas oczywiście odwiedzali mnie moi najbliżsi przy których wymuszałam uśmiech, a gdy odchodzili co się działo ? Łzy bezwładnie spływały po moich policzkach, przed oczami widziałam tylko to co najgorsze. Czy myślałam że moje życie jest straszne ? Tak. Czy myślałam by z nim skończyć ? Tak, ale było coś co mnie powstrzymywało - przyjaciele,rodzina ... Diego. To dzięki nim mam nadzieję. To dzięki nim spełniają się moje marzenia. To dzięki nim chcę żyć, ponieważ mam dla kogo. Będę silna, co z tego że gdy tylko pomyśle o całej tej insulinie, diecie ... glukometrze chcę mi się płakać ? Płacz nie jest niczym złym. Lepiej płakać niż trzymać w sobie to wszystko. 
Za 4 dni urodziny mojego ukochanego chłopaka. Kończy 18 lat, przez co będzie z całej naszej paczki najstarszy. Moje kochane przyjaciółki pomogły mi w wykonaniu wszystkich rzeczy które zaplanowałam. To skarb mieć je przy sobie, nie ma na świecie większej przyjaźni niż nasza. Przez długi czas zastanawiałam się nad prezentem, aż w końcu wpadłam na genialny i romantyczny pomysł, ale nie będę go tu opisywać, to będzie taka moja mała tajemnica. Czasem się dziwie że tata na coś takiego pozwolił...
- Violu, sprawdź poziom cukru ! - usłyszałam głos taty z dołu, co przerwało mi pisanie. Nie mogłam odkrzyknąć prze to gardło.
Czas sprawdzić poziom cukru i chyba po tym pójdę spać, to dla mnie za dużo. Mam nadzieję że się przyzwyczaję i będę mogła normalnie żyć.
Dobranoc''
Okej to sprawdzamy, spojrzałam na wyświetlacz : 100 mg. Następnie spojrzałam na specjalną tabelkę, cukier mam w normie. Do pokoju wszedł tata.
- I jak ? - spytał, podchodząc bliżej.
- W normie - odpowiedziałam.
- To dobrze, teraz sobie odpocznij to był ciężki dzień - pocałował mnie w głowę i wyszedł z pokoju.
Położyłam głowę na poduszkę i zaczęłam patrzeć przez okno.
- Moje życie dopiero się zaczyna - powiedziałam do siebie i nie wiem kiedy ... zasnęłam


_________________________________________________________

Coś te rozdziały smutne, ale chwile radosne chyba są, co nie ? 
Krótszy niż tamten ale nie miałam już co pisać ...
Niedługo urodziny Diego i teraz pytanie do was:
- Pisać rozdziały z perspektywy tych 4 dni do urodzin czy napisać kolejny rozdział *cztery dni później* ?
Ja jestem za tym drugim :3 Bo jeszcze was zanudzę ;-;

Czytasz ? - Komentujesz
Komentujesz ? - Uśmiech na mojej twarzy
Uśmiech na mojej twarzy ? - Szybciej dodany rozdział :)